Warszawę od stolicy archipelagu Tonga dzieli ponad 16 tysięcy kilometrów. Mimo to polskie wątki zapisały się na kartach historii pacyficznych wysp. Wojna z hitlerowcami, podróże Jamesa Cooka i służba w Iraku.
W ostatnim czasie Królestwo Tonga trafiło na czołówki gazet i serwisów informacyjnych w dramatycznych okolicznościach. Wybuch wulkanu Hunga-Tonga jest nieprawdopodobną katastrofą. Pył wulkaniczny, tsunami i trzęsienie ziemi były dla Tongijczyków niczym biblijne plagi w Egipcie. Dla Europejczyków siedzących wygodnie w swoich domach bardziej namacalną skalą tragedii jest fakt, że wyspy zostały odcięte od Internetu.
Gdyby nie katastrofa archipelag Tonga prawdopodobnie dalej pozostawałby kilkoma anonimowymi kropeczkami na mapie. Tymczasem wyspy położone w tzw. Pacyficznym Pierścieniu Ognia mają ciekawą i mało znaną historię. I to historię, w której pojawiają się polskie wątki.
Naukowcy, którzy zamienili polską wieś na statek Jamesa Cooka. Królowa, która wypowiedziała wojnę III Rzeszy. Myśliwce Spitfire, które Tongijczycy zakupili w ramach publicznej zbiórki.
A do tego odkrywca kangurów, sołtys, który sprowadził XIX wieczne wiatraki, irlandzki as lotnictwa i król, który ponoć zmartchwystał.
Jedna pa'anga
Nowożytną historię Tonga datujemy na kwiecień 1616. Dokładnie 21 dnia miesiąca niderlandzcy żeglarze Willem Schouten i Jacob Le Maire zacumowali u wybrzeży dwóch wysp należących do archipelagu Tonga. Pierwszy dotarł na Tafahi, a drugi na Niuatoputapu. Jednak ich odkrycie obiło się bez większego echa. Obaj do dziś przetrwali w geografii i kartografii, ale nie z powodu odkrycia Tonga.
Schouten okrążył przylądek Horn nazwany tak od statku, który spłoną w pożarze. Ten z kolei nosił taką nazwę od miasta, w którym urodził się kapitan. Z kolei nazwiskiem Le Maire nazwano cieśninę między Ziemią Ognistą a Isla de los Estados.
Wyprawa Schoutena i Le Maire’a odkryła Tonga dla Europejczyków. Jednak życie na wyspach archipelagu kwitło od tysięcy lat. W lutym 2009 roku nowozelandzki serwis news3 poinformował o odkryciu na wyspie Foa rysunków wykonanych przez przedstawicieli kultury Lapita aż 3000 lat temu.
Pierwszym znanym z imienia królem jest ʻAhoʻeitu, choć jego egzystencję podobnie jak zmartwychwstanie można włożyć pomiędzy mity. Od około X w. na Tonga datuje się monarchię, która z czasem opanowała północne Fidżi, a także wyspy Niue, Samoa i Tokelau.
Łodzie Schoutena i Le Maire’a u wysp archipelagu, to niejedyny moment, w którym Holendrzy zapisali się w historii Tonga. W 1991 roku miejscowa mennica wydała monetę z wizerunkiem marynarzy. Wartość? Jedna pa'anga, czyli na dzisiejsze jakieś 1,80 złotych.
| Znaczek pocztowy z podobiznami Schoutena i Le Maire. Źródło: touchstamps.com |
Szkocki pastor
Mokry Dwór to maleńka wioska na Żuławach. Spokojnie żyje tu nieco ponad dwustu mieszkańców, a największą atrakcją jest dziewiętnastowieczny wiatrak odrestaurowany przez sołtysa. Jeszcze wcześniej wioskę rozsławiały kwiaty. Konkretnie tulipany. Rokrocznie układane w fantazyjne wzory.
Wiesław Zbroiński, sołtys Mokrego Dworu, mimo że postawił dwa wiatraki typu paltrak, to nie jest największym celebrytą we wsi. Ten tytuł dumnie dzierży Georg Forster. W wielu źródłach zwany bardziej z polska Janem Jerzym Adamem.
Angielskie nazwisko nie jest przypadkowe. W XVII wieku Anglia nie była najlepszym miejscem dla kalwinistów. Ród Forsterów uciekając przed prześladowaniami, wyemigrował na Pomorze Gdańskie. Według opracowania Aleksandry Jakóbczyk-Goli z Uniwersytetu Warszawskiego oraz Mateusza Będkowskiego, autora książki “Polacy na krańcach świata, Forsterowie ulegli znacznej germanizacji.
Johann Reinhold Forster, urodził się w Tczewie, gdzie jego ojciec piastował stanowisko burmistrza. Pobierał edukacje w Kwidzynie, Berlinie i pruskim Halle. Ze szczególną starannością pochłaniał wiedzę przyrodniczą. W 1753 roku osiadł na Żuławach we wsi Mokry Dwór, gdzie został miejscowym pastorem.
Rok potem, dokładnie 27 listopada, na świat przyszedł Johann Georg Adam Forster. Najstarszy syn Johana Reinholda oraz jego małżonki Justin Elizabeth Nicolai. Ojciec dbał o edukacje syna, będąc przy tym przez długi czas jego jedynym pedagogiem.
Dwanaście lat później Forster senior dostał zlecenie od carskiego rządu. Miał opisać rozwój kolonii w okolicach Saratowa, które były zasiedlone w głównej mierze przez Niemców. Pastor w podróż wzdłuż Wołgi zabrał swojego 12-letniego syna. Ten podczas wyprawy gorliwie zbierał rośliny, które opisywał wraz z ojcem.
Forsterowie przemierzyli około 4 tysięcy kilometrów, docierając na Step Kałmucki oraz nad Jezioro Elton. Sam raport Johana Reinholda skierowany był bardzo krytyczny. Oberwało się przede wszystkim wojewodzie saratowskiemu. Rosję Forsterowie opuścili w niesmaku, po konflikcie kadetem Grigroijem Orłowem.
| Georg Forster Źródło: creative commons |
Mięso z kangura
Jaki związek z archipelagiem Tonga ma szkocki pastor i jego syn, którzy zamienili Mokry Dwór na rosyjskie rubieże? Stepy carskiego imperium nie były ostatnią podróżą Forsterów.
Z Rosji nie wrócili do Mokrego Dworu. 4 października 1767 roku wyjechali z Petersburga do Warrington w angielskim Lancashire. Posada pastora w Mokrym Dworze była zajęta, więc Johan Reinhold zdecydował wrócić na Wyspy Brytyjskie, gdzie objął rolę nauczyciela.
Ciężko udźwignąć ciężar sławy. Taki problem miał Joseph Banks. Botanik wziął udział w pierwszej wyprawie Jamesa Cooka, a po powrocie do Anglii stał się gwiazdą. Podróżniczym celebrytą. Dzięki niemu Europejczycy poznali eukaliptus oraz… kangury.
“Wraz ze świtem wyruszyliśmy na poszukiwanie zwierzyny. Przeszliśmy wiele mil po równinach i zobaczyliśmy cztery zwierzęta, z których dwa gonił mój chart. Był dość żwawy, ale pokonały go ze względu na długość i grubość trawy, która nie pozwalała mu biegać, podczas gdy one na każdym kroku przeskakiwały przez jej wierzchołki. Ku naszemu zdziwieniu zaobserwowaliśmy, że zamiast iść na czworakach, zwierzęta te poruszały się tylko na dwóch nogach, robiąc szerokie skoki, tak jak jerbua*” — zanotował w swoim dzienniku 7 lipca 1770.
“Porównanie go z jakimkolwiek europejskim zwierzęciem byłoby niemożliwe, ponieważ nie jest ono w najmniejszym stopniu podobne do żadnego, jakie widziałem. Przednie nogi są ekstremalnie krótkie i bezużyteczne w chodzeniu, tylne znowu nieproporcjonalnie długie; skacze 7 lub 8 stóp w taki sposób jak Jerbua, do którego istotnie jest bardzo podobny, z wyjątkiem rozmiaru, który ma wagę 38 funtów, a jerbua nie jest większa niż pospolity szczur.
Po tygodniu angielskim odkrywcom udało się upolować kangura, co 14 lipca odnotował Banks. “Bestia, która została zabita wczoraj, była dziś przygotwana na nasze obiady i dostarczała doskonałego mięsa” — pisał.
*Jerbua - właściwe jerboa, podskoczek afrykański, zwierze z rodziny gryzoniowatych.
| Rysunek Josepha Banksa. Źródło: steemit |
Kłótnie dookoła świata
Po odkryciu ekupalitusa, bungewilii — ponoć popularnego kwiatu — i obserwacji kangura Banksowi odwaliła tzw. sodówa. 13 maja 1772 roku miał wyruszyć z Jamesem Cookiem w kolejną podróż. Botanik postawił tak duże wymagania (prawdopodobnie co do naukowego zaplecza statku), że angielska admiralicja wyrzuciła go z ekspedycji bez żadnego ostrzeżenia.
Dzięki układom Johan Reinholda w Royal Society admiralicja wyznaczyła go na zastępstwa Banksa. Ojciec zabrał ze sobą syna jako kreślarza. Na HMS Resolution wsiedli w Plymouth i wyruszyli w podróż do około świata.
Forsterowie wrócili do Anglii 30 lipca 1775. W podróży trafili do RPA, na Markizy, cumowali u wybrzeży Nowej Zelandii. Dotarli na Wyspę Wielkanocą, Nową Kaledonię i Tahiti.
No i oczywiście na wyspy archipelagu Tonga. Do dziś raporty Georga Forstera cieszą się uznaniem, ponieważ są pozbawione typowej wyższości, jaką prezentowali europejscy odkrywcy. Forster junior opisywał mieszkańców Tonga z empatią. Unikał romantyzmu, a skupiał się na szerokim i naukowym ujęciu tubylców. Opisywał języki i strukturę społeczną wyspiarzy.
Wiemy, że Forsterowie dotarli na Tongapu — największą wyspę archipelagu oraz malutkie wysepki Hapai. Georg już w XVII wieku słusznie zauważył, że języki, kultura, religie są podobne. Jednakże zaznaczał, że “nie mogliśmy zaobserwować żadnego podporządkowania wśród nich, chociaż to silnie charakteryzowało tubylców Tonga-Tabboo, którzy wydawali się schodzić nawet do służalczości w swoim hołdzie królowi”.
Podróż Cooka i pochodzących z Żuław Forsterów zakończyła się 30 lipca 1775. Ekspedycja, choć owocna w badania botaniczne, była ostatnią tego tercetu. Według opracowań Berghofa i Saine kapitan nie znalazł wspólnego języka z naukowcaki. “Relacje między nimi były często problematyczne, ze względu na krnąbrny temperament starszego Forstera” — pisze Oliver Berghof w opracowaniu “Podróż dookoła świata”. “Cook, nie chciał poświęcić więcej czasu na obserwacje botaniczne. Po doświadczeniach z Forsterami odmówił naukowcom udziału w swojej trzeciej podróży” — precyzuje Thomas Saine.
| Georg i Johan Forster podczas pracy. Źródło: trójmiasto.pl |
Odżegnanie od Prusactwa
Po powrocie do Anglii Georg Forster spisał swoje wspomnienia z ekspedycji. Jego książka “Podróż dookoła świata” odbiła się szerokim echem. Publikacja sprawiła, że 7 lipca 1777 został przyjęty do Royal Society mimo ze nie miał jeszcze 23 lat.
Pozostaje jeszcze kwestia polskości Forsterów. — Owszem pochodzili ze Szkocji, ale to byli nasi. Mówili po polsku. Nawet chcieliśmy nazwać szkołę imienia Jerzego Forstera, ale z innych względów nie wyszło — przyznaje Władysław Zbroiński, sołtys Mokrego Dworu.
Czy był Polakiem? — Jerzy Adam Forster urodził się jako poddany króla polskiego, babką jego była Polka, język polski znał. Lecz Polakiem nie był. gdyż nim się nie czuł. Niemcem również nie był. Kategorycznie odżegnywał się od Prusactwa. Natomiast jego poważny dorobek naukowy należy do Niemiec, bo pisany był w języku niemieckim — tłumaczył biolog Stanisław Rakusa-Suszczewski.
Tak o sobie pisał Georg. — Urodziłem się na ziemi polskiej o milę od Gdańska; opuściłem tęż ziemię rodzinną w chwili, gdy przeszła pod panowanie pruskie, a więc nie jestem pruskim poddanym. Pobierałem nauki w Anglii, stamtąd odbyłem podróż wokoło świata. Miałem powierzone sobie obowiązki w Kassel, Wilnie i Moguncji. Całe życie starałem się być dobrym obywatelem i pracowałem uczciwie na kawałek chleba — fragment z 1858 ze źródeł Biblioteki Warszawskiej.
Według podań majątek Forsterów leżał nie w Mokrym Dworze, a tuż obok w Wiślnie. To tamtejsza szkoła miała nosić imię Jana Jerzego. Wśród lokalnej społeczności rozległa się dyskusja. Portal salon24.pl opublikował artykuł pt. "Antypolak patronem szkoły?".
— Miał nastawienie wybitnie antypolskie. Z jego korespondencji, opublikowanej już po śmierci, wiemy, że uważał Polaków za „woły w ludzkiej formie”. Jego obelżywe opinie o Polakach chętnie cytowano w Niemczech w czasach hitlerowskich, zaś po wojnie nadano jego imię stacji badawczej w NRD - mówił historyk Piotr Szubarczyk w rozmowie z "Naszym Dziennikiem".
W listach Forstera do żony pojawia się określenie " Polnische Wirtschaft" co oznacza skrajną niegospodarność. — "Dziennik podróży po Polsce", przyczyniły się do rozpowszechnienia w Niemczech szeregu negatywnych, ksenofobicznych stereotypów na temat Polski i Polaków - pisze publicysta Marcin Stąporek. — Sami zaś Polacy uznani zostali przez Forstera nieomal za zwierzęta. Poglądy Forstera są do dziś źródłem badań i studiów nad negatywnym stereotypem Polaków w niemieckiej kulturze.
Mimo to gdański tramwaj PESA Swing 1026 nosi spolonizowane imię Jana Jerzego Forsetra. W rodzinnym Mokrym Dworze postawiono mu pamiątkowy obelisk.
Nieszczęśliwa koniczynka
1 września pancernik Schleswig-Holstein zaczął ostrzeliwać Westerplatte. Junkersy 87B zrzucały bomby na szpital Wszystkich Świętych w Wieluniu. Wybuchy były głośne, ale nie aż tak głośne jak erupcja wulkanu Hunga-Tonga w styczniu 2022. Mimo to wieść o agresji trzeciej rzeszy dotarła aż na archipelag Tonga.
W 1939 roku władzę nad pacyficznymi wyspami sprawowała Salote Tupou III. Sławę zdobyła dopiero w 1953 — gdy mimo ulewy przyjechała na koronacje Elżbiety II w odkrytym powozie. Wszystko dlatego, że tongijski zwyczaj zabrania naśladowania “czczonych osób”, a brytyjska królowa nakryła głowę, naturalnie chroniąc się przed deszczem.
Salote Tupou III była władczynią pewną siebie i dumną. Jesienią 1939 roku patrząc na bierność sojuszników Polski, wypowiedziała wojnę III Rzeszy. I nie był to akt, tylko manifestacyjny. Pochodzący z archipelagu żołnierze trafili na fronty II Wojny Światowej. Walczyli przede wszystkim w Guadalcanal oraz na Wyspach Salomona. W walkach odznaczył się Baron Vaea. Bratanek królowej walczył jako pilot pod flagą Nowej Zelandii.
Państwo Salote, było suwerenne, choć ściśle związane z Anglią. Ciężko powiedzieć, czy mimo to, czy jednak poprzez to, ale Tongijczycy postanowili wesprzeć zaatakowaną przez hitlerowców Polskę. W tym celu powołano publiczną zbiórkę w ramach Funduszu Obrony Narodowej. Nawiasem mówiąc, niemal identyczną z kwestą na rzecz ORP Orzeł.
W ramach zbiórki podwładni Salote zebrali aż 15 000 funtów (obecnie około 3 miliony dolarów). Sam Willy Cocker — lokalny biznesmen — przekazał 2000. Za tę pokaźną kwotę Tongijczycy ufundowali trzy samoloty Spitfire, które miały pomóc nie tylko obronić Anglię, ale i pomóc zaatakowanej Polsce.
Myśliwce zostały ochrzczone jako Queen Salote, Prince Tungi Tonga II i King Tupou. Za sterami Królowej usiadł Robert Lewandowski irlandzkiego lotnictwa. Brendan „Paddy” Finucane był myśliwskim asem. Na koncie ma 28 strąceń. Według niektórych źródeł może mieć ich aż 32. Paddy był najmłodszym pilotem o randze dowódcy skrzydła — 21 lat.
Tongijski Spitfire Finucane’a odznaczał się koniczynką na dziobie, która podkreślała irlandzkie pochodzenie pilota. Symbol szczęścia... nie przyniósł mu szczęścia. 15 września 1942 Queen Salote została trafiona w chłodnicę nad francuskim Étaples. Paddy zawrócił, ale nie doleciał do Anglii. Utonął w kanale Le Manche.
| Brendan „Paddy” Finucane w myśliwcu z charaktersytczną koniczynką. Źródło: RAF |
Zaginiony "Książę"
Spitfire Mark IX został ochrzczony jako Prince Tungi Tonga II (często nie właściwie nazywany po prostu jako Prince Tungi). W 1944 wszedł do 485. Dywizjonu. W oficjalnym archiwum RAF-u jest jedno zdjęcie samolotu, a jego pilotem jest niejaki Yeatman pochodzący z Wellington, stolicy Nowej Zelandii.
Rzucany po jednostkach Książę trafił w końcu do służby w ramach Sprzymierzonych Sił Śródziemnomorskich. 14 czerwca 1945 roku w samolocie zabrakło paliwa i runął na pola w okolicach Katanii.
Losy trzeciego z tongijskich samolotów pozostają zagadką. Według Michaela J. Fielda specjalisty od pacyficznych walk w trakcie II Wojny Światowej, King Tupou nigdy nie wzbił się do lotu. To o tyle ciekawe, że Brytyjczycy wysłali na Tonga setki dziękczynnych plakatów.
To nie koniec polsko-tongijskich relacji. W lipcu 2004 żołnierze obu nacji walczyli ramię w ramię w Iraku. Pacyficzne wyspy wysłały na Bliski Wschód 45 żołnierzy pod dowództwem płk Tauaiki Uta’aty. Przez cztery lata misji nie ucierpiał żaden tongijskich żołnierz. Co więcej, przybysze z Oceanii spisywali się na tyle dobrze, że w 2010 roku armia brytyjska poprosiła o wysłanie wojskowych także do Afganistanu.
Polska oficjalne stosunki dyplomatyczne z Tonga utrzymuje dopiero od 2016. Tramwaj imienia Jana Jerzego Forster kursuje po Gdańsku od 2017.
Komentarze
Prześlij komentarz