Kurt Vonnegut potrzebował ponad dwudziestu lat, żeby napisać powieść swojego życia. Wstrząsającą, brutalną, dziwną, makabryczną i antywojenną. Władimir Putin potrzebował kilku sekund. W Kijowie, Charkowie i Czernihowie powstaje nowa “Rzeźnia numer 5”. Całe dorosłe życie zarabiam na pisaniu. I choć są to grosze, to sam fakt jest dużym przywilejem. Ktoś przeznacza na to swoje środki, a ktoś inny czas. W głowie pobrzękuje mi zdanie z podręcznika języka polskiego. “Wisława Szymborska pisała rzadko, ponieważ uważała, że cenne myśli nie przychodzą często” . Wychodzić przed noblistkę zdaje się być irracjonalne i samobójcze. A jednak wychodzę i to zdecydowanie świadomie. Jednocześnie czując silną potrzebę napisania "czegoś". Potrzebę wykrzyczenia nienawistnych słów. Potrzebę upustu strachu. Z drugiej strony nie znam słów, by opisać wojnę na Ukrainie. I całe szczęście moje pokolenie i pokolenie moich rodziców takich słów nie znało. ** Warszawskie schodki nad Wisłą są trochę wolnym mia...